Przysięgi na nowy rok

27 grudnia 2018

Wielkimi krokami zbliża się Sylwester, a wraz z nim moment refleksji nad tym, co działo się w minionym czasie, jaki był ten odchodzący rok. Zastanawiamy się, czy obecne życie przynosi nam radość i jest powodem do dumy, czy może przydałoby się wprowadzić pewne ulepszenia, aby poczuć, że żyjemy w zgodzie z naszymi wartościami i podążamy we właściwym kierunku. Skutkiem takiego bilansu są właśnie postanowienia noworoczne, które – wraz z symboliczną datą 1 stycznia – próbujemy przełożyć na czyny.

Moment przejścia pomiędzy starym a nowym uznawany jest za wspierający w odżegnaniu się od niechcianych nawyków i rozpoczęciu pracy na rzecz tych, o których sądzimy, że są słuszne. Zazwyczaj łatwiej jest nam umówić się na coś, nawet i z samym sobą, kiedy początek tejże umowy zaczyna obowiązywać w skonkretyzowanym, a zarazem osadzonym w przyszłości, punkcie na linii czasu. Najtrudniej jest zacząć od teraz. Przecież – zanim przejdziemy na dietę – dobrze by było wcisnąć jeszcze kilka kawałków ulubionego serniczka ‚na legalu’ czy przeleżeć weekend w łóżku z interesującym nas serialem a tym samym przygotować się na okres wyrzeczeń i wysiłku. Zatem decydujemy się na początek planowanych dążeń od przysłowiowego poniedziałku. W tym wypadku tą graniczną datą jest 1 stycznia. Dobrze jest zatem zjeść marchewkę, zanim zaczniemy maraton z kijem.

Kiedy przeglądamy zeszłoroczne plany, często okazuje się, że nie udało się nam się spełnić tego, co było obiektem naszych westchnień w momencie tworzenia listy noworocznych pragnień. Przekłada się to na samoobwinianie, jak i spadek samooceny. Dlatego zanim zasiądziemy do tegorocznej koncepcji zmiany, warto przyjrzeć się temu, co nam sprzyja. Idzie przecież o konsekwentne dążenie do upragnionej mety.

Działania, które podejmowane są przez nas z powodu zewnętrznych korzyści (np. chęć dorównania innym) tj. z powodu motywacji zewnętrznej, nie są dla nas tak angażujące, jak te wynikające z motywacji płynącej z naszego wnętrza. Dzieje się tak dlatego, że łatwiej rezygnujemy z dążenia do czegoś, co nie jest dla nas ważne samo w sobie. Przykładowo, nauka języka będzie o wiele skuteczniejsza, kiedy zależeć nam będzie przede wszystkim na władaniu nim w stopniu komunikatywnym, a nie na dyplomie, którym możemy pochwalić się przed znajomymi. Motywacja wewnętrzna – tj. angażowanie się w jakieś działanie głównie z tego powodu, że jest ono dla nas przyjemne i w jakiś sposób nas fascynuje – to klucz do sukcesu. Dlatego, kiedy będziemy zapisywać cele na liście dążeń na 2019 rok, zastanówmy się, co nami kieruje, bo od charakteru motywacji prawdopodobnie będzie zależało to, czy za rok  pochwalimy się realizacją danego planu.

Niejednokrotnie zdarza się tak, że aktywizacja danego sposobu postępowania wynika z tego, iż  często o czymś słyszymy np. w mediach bądź od naszych bliskich, którzy podejmują dane działanie i dzielą się  informacjami o nim. Taka ‚dostępność tematyczna’ sprawia, że zaczynamy o tym myśleć, a w końcu sami angażujemy się w daną rzecz. Przykładem może być tu kwestia dodatkowych kilogramów, które są wynikiem świątecznej biesiady i rozmów o tym, że od stycznia koniecznym będzie zadbanie o swoje ciało. Dodatkowo efekt ten może być wzmacniany przez przekaz medialny, który kieruje nasze serca w stronę zbliżającej się wielkimi krokami wiosny.  Moda od zawsze rozmija się z kalendarzem, więc kuse sukienki zaczynają być prezentowane jeszcze, gdy za oknami pada śnieg. To prosta droga, aby nakierować nasze myśli na kwestie dotyczące wyglądu. Tym samym większość osób na listach noworocznych postanowień zamieszcza punkty związane z szeroko rozumianą prezencją (czytaj: schudnę / przytyję / wyrobię biceps / pokonam cellulit itp.). Rozważmy, na czym faktycznie nam zależy, a co wiąże się z aktywnością innych ludzi. Bądźmy krytyczni wobec tego, co ‚trzeba’ lub ‚powinno się’.

Przedstawienie listy celów zaufanej osobie może często wzmocnić siłę dążenia do wcielenia ich w życie. Wynika to z chęci, aby inni widzieli nas jako odpowiedzialnych, kiedy chodzi o składane deklaracje (jest to tzw. reguła konsekwencji). Możemy zatem ukręcić na siebie bicz w postaci spowiedzi na temat tegorocznych punktów programu zmiany i poprosić, aby odpytywano nas z realizacji tychże zapisków. Przed sobą zdarza nam się lawirować w zeznaniach, ale powiedzenie czegoś na głos jest w stanie wyostrzyć faktyczny stan rzeczy.

Wiara w to, iż skutek naszych działań jest zależny głównie od nas samych, jest niezwykle istotna, kiedy idzie o zaangażowanie na rzecz danej aktywności. Jeśli – zapisując się na kurs tańca – będziemy ufać, iż na nasz sukces wpłynie regularne uczestnictwo w zajęciach, czy powtarzanie ćwiczonych układów w domu, mamy dużą szansę, aby zostać gwiazdą parkietu. W momencie, w którym uznamy, że pierwszoplanową rolę odegra tu charyzma instruktora, nasze zaangażowanie w działanie będzie zdecydowanie słabsze. Gdy uważamy, że efekty naszych poczynań są wynikiem przypadku lub powoduje je działanie innych osób, z góry stawiamy siebie na przegranej pozycji. Dążąc do czegoś, nie zapominajmy zatem o tym, że wiara w swoje sprawstwo dodaje nam mocy. A to właśnie przybliża nas do upragnionego spełnienia.

Na mojej noworocznej liście zapewne znajdzie się w tym roku kilka punktów, które Agnieszka Osiecka wymienia w wierszu „Przysięgi na nowy rok”:

‚Nie łudzić się co do „N”
ani co do „B”,
nie mieć pretensji,
się nie babrać.
Nie cytować romantyków
ani innych,
nie drwić z Asnyka,
nie mówić „nie znoszę polityki”,
śledzić bacznie pierwsze strony gazet,
zadzierać
czasami
głowę do nieba.
Pozbyć się przyjaciół, których się nie cierpi,
nie brać udziału w konkursie na najmilszą gębę (…)’

Tylko z tym cytowaniem może być różnie, bo jednak lubię od czasu do czasu lirycznieć.

A Wy jakie postanowienia zapiszecie na swojej liście?

Małgorzata Maj -Mierzejewska


Jesteś u nas pierwszy raz?
Poznaj nasz zespół Jak pomagamy?


Potrzebujesz pomocy w wyborze terapeuty? Skontaktuj się z nami.

Kontakt

Ursynów

Warszawa, Al. Komisji Edukacji Narodowej 47 lok. 85 (przy Metrze Natolin, wejście II bramą, klatka po prawej stronie)

Wola

Warszawa, ul. Ciołka 12 lok. 313 (budynek Satoria, III piętro, brak windy)